Metadane w SharePoint bez folderowego chaosu: jak wymusić spójność u użytkowników
Jak uporządkować dokumenty w SharePoint bez mnożenia folderów? Pokażemy, jak wdrożyć metadane, content types, widoki i automatyzacje, by użytkownicy klasyfikowali pliki spójnie i bez chaosu.
Dlaczego foldery w SharePoint utrudniają wyszukiwanie i governance bardziej niż metadane?
Foldery organizują dokumenty głównie przez położenie w strukturze, a nie przez ich cechy biznesowe. To oznacza, że aby znaleźć plik, użytkownik musi wiedzieć, gdzie został zapisany, zamiast móc wyszukać go po takich informacjach jak typ dokumentu, klient, projekt, status czy właściciel. W praktyce ten sam dokument mógłby logicznie pasować do kilku folderów, ale fizycznie trafia tylko do jednego miejsca. To ogranicza skuteczność wyszukiwania, bo lokalizacja nie niesie tylu użytecznych informacji co dobrze zaprojektowane metadane.
W SharePoint metadane są indeksowane jako pola, więc można ich używać do filtrowania, sortowania, budowania widoków i zawężania wyników wyszukiwania. Folder natomiast jest tylko elementem ścieżki. Jeśli nazwy folderów są niespójne, zbyt ogólne albo tworzone dowolnie przez użytkowników, system nie dostaje jednolitej informacji o zawartości dokumentów. W efekcie rośnie liczba duplikatów, błędnie zapisanych plików i sytuacji, w których dokument istnieje, ale trudno go odnaleźć bez znajomości konkretnej ścieżki.
Z perspektywy governance problem jest jeszcze większy, bo foldery utrudniają narzucenie i egzekwowanie spójnych zasad klasyfikacji. Użytkownicy mogą tworzyć własne podfoldery, nazywać je według lokalnych przyzwyczajeń i przenosić pliki między strukturami bez zachowania jednolitego opisu. To rozbija standardy informacyjne i utrudnia kontrolę nad tym, jakie dokumenty organizacja posiada, do czego służą i jak powinny być zarządzane. Metadane działają odwrotnie: wymuszają przypisanie konkretnych wartości do określonych pól, więc łatwiej utrzymać jednolitość, raportować zawartość bibliotek i stosować reguły zgodności.
Foldery są też słabsze przy automatyzacji zasad retencji, audytu i uprawnień. Jeśli logika zarządzania opiera się na strukturze folderów, to każda zmiana lokalizacji może wpływać na sposób interpretacji dokumentu. Przy metadanych reguły można przypisać do właściwości dokumentu, niezależnie od tego, w jakim widoku jest prezentowany. Dlatego foldery wspierają głównie ręczne porządkowanie, a metadane wspierają zarówno wyszukiwanie, jak i kontrolę nad informacją w skali całej organizacji.
Jak ustawić wymagane metadane, żeby użytkownik nie mógł zapisać pliku bez klasyfikacji?
W bibliotece SharePoint trzeba ustawić kolumnę metadanych jako wymaganą. Najczęściej dotyczy to kolumny typu wybór, zestaw terminów lub wyszukiwanie, która przechowuje klasyfikację dokumentu. Robi się to w ustawieniach biblioteki, w definicji konkretnej kolumny, zaznaczając opcję, że ta kolumna ma zawierać informacje. Od tego momentu dokument nie powinien zostać uznany za kompletny bez wskazanej wartości klasyfikacji.
W praktyce ważne jest rozróżnienie między przesłaniem pliku a zapisaniem go jako poprawnie opisanego elementu. SharePoint może dopuścić techniczne dodanie pliku do biblioteki, ale jeśli wymagane metadane nie są uzupełnione, użytkownik zobaczy, że element wymaga edycji właściwości, a biblioteka oznaczy brakujące dane. Jeżeli chcesz realnie zablokować dalsze użycie takiego pliku, wymagane pole musi działać razem z mechanizmem, który wymusza uzupełnienie właściwości przy dodawaniu lub edycji dokumentu.
Najpewniejszy scenariusz to biblioteka z wyłączonymi folderami jako głównym sposobem organizacji i z widokiem oraz formularzem ustawionym tak, by użytkownik od razu nadawał metadane. Jeśli biblioteka ma włączoną obsługę typów zawartości, wymaganie można ustawić również na poziomie typu zawartości. To daje lepszą kontrolę, gdy różne rodzaje dokumentów mają różne zestawy obowiązkowych pól.
Trzeba też pamiętać, że samo oznaczenie kolumny jako wymaganej nie rozwiązuje wszystkiego, jeśli użytkownicy przesyłają wiele plików naraz lub pracują przez synchronizację. W takich przypadkach pliki mogą pojawić się w bibliotece tymczasowo bez pełnej klasyfikacji, ale będą traktowane jako nieuzupełnione do momentu wpisania wymaganych wartości. Dlatego z punktu widzenia kontroli jakości kluczowe jest nie tylko ustawienie pola jako obowiązkowego, ale też dopilnowanie, by proces pracy wymuszał uzupełnienie metadanych przed dalszym wykorzystaniem dokumentu.
Jeżeli klasyfikacja ma być zawsze wybierana z zamkniętej listy, najlepiej użyć pola, które ogranicza dopuszczalne wartości, zamiast pola tekstowego. Dzięki temu użytkownik nie zapisze różnych wariantów tej samej kategorii i wymóg klasyfikacji będzie faktycznie spójny, a nie tylko formalnie spełniony.
Jak wykorzystać Content Types i kolumny witryny, żeby standard działał w wielu bibliotekach?
Żeby ten sam standard metadanych działał w wielu bibliotekach SharePoint, trzeba rozdzielić dwa poziomy: kolumny witryny definiują wspólne pola, a Content Types grupują te pola w gotowy wzorzec dokumentu. Dzięki temu nie tworzysz kolumn osobno w każdej bibliotece, tylko budujesz centralny zestaw, który można wielokrotnie wykorzystywać.
Kolumna witryny to pole zdefiniowane na poziomie witryny, np. „Typ dokumentu”, „Dział”, „Właściciel” czy „Okres przechowywania”. Jeśli ta sama kolumna ma być używana w kilku bibliotekach, warto utworzyć ją właśnie jako kolumnę witryny, a nie jako lokalną kolumnę konkretnej biblioteki. Daje to spójne nazewnictwo, ten sam typ danych, te same opcje wyboru i jednolite zasady walidacji.
Content Type to z kolei szablon klasy dokumentu, który wskazuje, jakie metadane są obowiązkowe lub opcjonalne dla danego rodzaju pliku. Przykładowo jeden Content Type może odpowiadać umowie, inny procedurze, a jeszcze inny notatce. Każdy z nich korzysta z tych samych kolumn witryny, ale może mieć inny zestaw pól, inną kolejność i inne wymagania.
W praktyce poprawny model wygląda tak: najpierw tworzysz kolumny witryny, potem budujesz na nich Content Types, a dopiero na końcu dodajesz te Content Types do wielu bibliotek. Wtedy każda biblioteka może korzystać z tego samego standardu bez ręcznego odtwarzania konfiguracji. Jeśli zmienisz ustawienia Content Type lub kolumny witryny, łatwiej utrzymać spójność niż przy zarządzaniu każdą biblioteką osobno.
- Kolumny witryny stosuj do pól wspólnych dla wielu miejsc.
- Content Types stosuj do definiowania różnych klas dokumentów i ich zestawów metadanych.
- Do bibliotek dodawaj gotowe Content Types zamiast budować układ kolumn od zera.
- Standaryzację planuj centralnie, a wyjątki ograniczaj do minimum.
Najważniejsza korzyść jest operacyjna: użytkownik w różnych bibliotekach widzi ten sam zestaw logiki biznesowej, a administrator nie utrzymuje wielu niespójnych wersji tych samych pól. To podejście ma sens szczególnie wtedy, gdy te same typy dokumentów pojawiają się w więcej niż jednej bibliotece.
Trzeba jednak pamiętać, że standard zadziała dobrze tylko wtedy, gdy będzie stabilny. Jeśli po wdrożeniu zaczniesz tworzyć lokalne kolumny w bibliotekach albo osobne warianty podobnych Content Types, szybko wróci chaos. Dlatego kolumny witryny i Content Types powinny być traktowane jako centralny model informacji, a biblioteki jako miejsca, które ten model wykorzystują, a nie redefiniują.
Jak ustawić domyślne wartości metadanych dla folderów lub zestawów dokumentów, żeby było szybciej?
W SharePoint można przypisać domyślne wartości metadanych do konkretnej lokalizacji w bibliotece, na przykład do folderu, tak aby pliki dodawane w to miejsce automatycznie dostawały wskazane wartości kolumn. To przyspiesza pracę, bo użytkownik nie musi za każdym razem ręcznie wybierać tych samych danych, a jednocześnie zmniejsza liczbę błędów i braków w metadanych.
Najprostszy mechanizm działa na poziomie biblioteki dokumentów przez ustawienie domyślnych wartości kolumn dla wybranych folderów. W praktyce administrator lub właściciel biblioteki wskazuje folder i przypisuje do niego wartości dla wybranych kolumn, na przykład dział, typ dokumentu albo projekt. Od tego momentu nowe dokumenty zapisane w tym folderze dziedziczą te wartości domyślnie. Trzeba jednak rozumieć ograniczenie: to rozwiązanie ma sens tylko wtedy, gdy sam folder rzeczywiście reprezentuje stały kontekst biznesowy, bo inaczej folder zaczyna pełnić rolę obejścia dla źle zaprojektowanej taksonomii.
W przypadku zestawów dokumentów mechanizm jest jeszcze bardziej uporządkowany. Zestaw dokumentów to specjalny typ zawartości działający jak kontener dla powiązanych plików. Można w nim zdefiniować wspólne metadane dla całego zestawu, a następnie przekazywać je do dokumentów znajdujących się w środku. To dobre rozwiązanie wtedy, gdy kilka plików zawsze należy do jednej sprawy, umowy albo projektu i powinno mieć ten sam komplet atrybutów. Dzięki temu użytkownik uzupełnia metadane raz, a nie osobno dla każdego pliku.
Żeby to działało szybko i przewidywalnie, kolumny używane jako domyślne powinny być wcześniej dobrze zaprojektowane: najlepiej jako kolumny biblioteki lub typów zawartości, z jednoznacznymi wartościami i bez nadmiarowej liczby pól obowiązkowych. Warto też pamiętać, że domyślna wartość nie zastępuje walidacji procesu. Jeśli użytkownik później zmieni metadane ręcznie, SharePoint zwykle to dopuści, o ile nie ma dodatkowych reguł lub automatyzacji pilnujących spójności.
Najważniejsza zasada jest prosta: domyślne wartości mają ograniczać ręczne wprowadzanie danych tam, gdzie kontekst jest z góry znany. Dla folderów sprawdzają się w prostych scenariuszach, a dla zestawów dokumentów w sytuacjach, gdzie kilka plików ma wspólny kontekst i wspólne metadane. Jeśli biblioteka jest projektowana poprawnie, takie ustawienie realnie skraca czas pracy użytkowników bez rezygnacji ze spójności danych.
Jak budować widoki i nawigację po metadanych, żeby użytkownicy nie tęsknili za folderami?
Trzeba odtworzyć to, co użytkownicy lubili w folderach, ale zrobić to przez widoki filtrowane, grupowanie, sortowanie i nawigację po kolumnach metadanych, a nie przez fizyczne przenoszenie plików. Folder dawał poczucie porządku i prostą ścieżkę dojścia. W SharePoint tę samą funkcję powinien przejąć zestaw czytelnych widoków opartych na najważniejszych polach, takich jak typ dokumentu, dział, proces, projekt, status czy rok.
Najważniejsza zasada jest prosta: nie buduje się jednego uniwersalnego widoku dla wszystkich. Użytkownik powinien widzieć kilka gotowych perspektyw odpowiadających realnym sposobom szukania dokumentów. Jeden widok może pokazywać dokumenty pogrupowane po projekcie, inny po typie dokumentu, a jeszcze inny tylko po statusie roboczym lub archiwalnym. Dzięki temu ten sam plik może być „widoczny” w różnych kontekstach bez duplikowania go i bez zastanawiania się, do którego folderu powinien trafić.
Widoki muszą być projektowane wokół pytań użytkownika: „co dotyczy mojego projektu?”, „jakie mam dokumenty do akceptacji?”, „gdzie są umowy z danego roku?”. Jeśli widok nie odpowiada na konkretne pytanie biznesowe, użytkownik wróci do myślenia folderami. Dlatego warto ograniczyć liczbę widoków do kilku naprawdę użytecznych i nazwać je językiem pracy, a nie technicznym opisem kolumn.
Bardzo ważne jest też to, by metadane były widoczne bez otwierania pliku. Dobrze zaprojektowany widok pokazuje najistotniejsze kolumny od razu na liście, dzięki czemu użytkownik może szybko zawęzić wynik, posortować dokumenty albo rozpoznać właściwy plik po statusie, właścicielu czy dacie. Jeśli widok ukrywa kluczowe informacje, biblioteka staje się nieczytelna i użytkownik zaczyna oczekiwać folderowej hierarchii jako protezy porządku.
Nawigacja po metadanych powinna wspierać dwa style pracy: przeglądanie i zawężanie. Przeglądanie zapewnia grupowanie oraz zapisane widoki, a zawężanie umożliwiają filtry oparte na kolumnach. Użytkownik nie powinien być zmuszony do ręcznego wpisywania warunków; powinien mieć możliwość kliknięcia wartości metadanej i natychmiastowego ograniczenia listy do sensownego zestawu dokumentów. To właśnie zastępuje przechodzenie przez kolejne poziomy folderów.
Żeby użytkownicy nie tęsknili za folderami, trzeba też zadbać o stabilność i przewidywalność. Widoki nie mogą być przypadkowe, zmieniać się bez powodu ani prezentować różnych logik w różnych bibliotekach. Jeśli w jednej bibliotece „Projekt” jest główną osią nawigacji, a w innej dominuje „Dział”, użytkownik traci orientację. Spójny układ widoków i podobna logika filtrowania w całym środowisku są ważniejsze niż rozbudowana liczba opcji.
W praktyce dobrze działają widoki, które pokazują dokumenty „moje”, „aktywne”, „według projektu”, „według typu” albo „do weryfikacji”, ale tylko wtedy, gdy wynikają z faktycznych scenariuszy pracy. Celem nie jest odtworzenie drzewa folderów jeden do jednego, tylko zapewnienie szybszej i bardziej elastycznej drogi dojścia do treści. Jeśli użytkownik potrafi znaleźć dokument na kilka naturalnych sposobów, brak folderów przestaje być problemem.
Najkrócej: skuteczna nawigacja po metadanych w SharePoint to połączenie dobrze dobranych kolumn, ograniczonej liczby sensownych widoków, czytelnych nazw, widocznych informacji na liście i prostego filtrowania. Użytkownik nie powinien myśleć „gdzie to włożono?”, tylko „po jakich cechach to znajdę?”.
Jak zautomatyzować uzupełnianie i walidację metadanych w Power Automate?
W Power Automate najczęściej robi się to przepływem uruchamianym po dodaniu lub modyfikacji pliku albo elementu na liście SharePoint. Taki przepływ może automatycznie dopisać brakujące metadane na podstawie innych danych, na przykład nazwy pliku, lokalizacji biblioteki, typu dokumentu, właściciela, danych z powiązanej listy lub informacji zwróconych przez proces akceptacji. Technicznie sprowadza się to do odczytania wartości wejściowych, zastosowania warunków biznesowych i zapisania wyniku z powrotem do kolumn SharePoint przez akcję aktualizacji elementu.
Walidacja polega na sprawdzeniu, czy wymagane kolumny są uzupełnione i czy ich wartości są zgodne z przyjętymi regułami. W praktyce przepływ powinien weryfikować nie tylko brak wartości, ale też poprawność logiczną, na przykład zgodność typu dokumentu z działem, obowiązkowe pole przy określonym statusie albo dopuszczalny zestaw wartości. Jeśli dane są niepoprawne, przepływ może ustawić status techniczny, zapisać komunikat o błędzie, wysłać powiadomienie do właściciela dokumentu albo zablokować dalszy etap obiegu do czasu poprawy danych. Najbezpieczniej traktować Power Automate jako warstwę kontroli i automatycznego uzupełniania, a nie jako jedyne miejsce definiowania obowiązkowości pól.
Ważne jest rozróżnienie dwóch scenariuszy. Jeśli metadane mają być nadawane automatycznie zawsze według jednoznacznych reguł, przepływ może robić to bez udziału użytkownika. Jeśli natomiast część danych ma pochodzić od użytkownika, przepływ powinien raczej sprawdzać kompletność i poprawność oraz reagować na błędy, niż zgadywać wartości. W przeciwnym razie łatwo utrwalić błędne klasyfikacje.
Przy kolumnach zarządzanych metadanych i polach wyboru trzeba zwrócić uwagę na format danych przekazywany do SharePoint. Power Automate musi zapisać wartość w formacie zgodnym z typem kolumny, inaczej aktualizacja zakończy się błędem albo zapisze niepełne dane. Dotyczy to szczególnie taksonomii, osób, dat i pól wielowartościowych. Dlatego przed wdrożeniem warto przetestować przepływ na rzeczywistych przykładach dokumentów, a nie tylko na pojedynczym rekordzie testowym.
Aby rozwiązanie było stabilne, przepływ powinien zawierać warunek zapobiegający pętli aktualizacji. Typowy problem polega na tym, że przepływ uruchamia się po zmianie elementu, sam aktualizuje metadane i w ten sposób wywołuje kolejne uruchomienie. Rozwiązuje się to przez sprawdzanie, czy zmiana dotyczyła już przetworzonych pól, ustawienie znacznika technicznego albo ograniczenie działania tylko do sytuacji, gdy wymagane kolumny są puste lub niezgodne z regułą.
Najlepszy efekt daje połączenie kilku warstw: obowiązkowych kolumn w SharePoint, sensownych wartości domyślnych, reguł w Power Automate oraz czytelnego komunikatu zwrotnego dla użytkownika. Wtedy automatyzacja nie tylko uzupełnia metadane, ale też realnie pilnuje ich jakości i spójności bez ręcznego przeglądania dokumentów.
Jak przeprowadzić migrację z folderów na metadane bez buntu i bez utraty porządku?
Najbezpieczniej robić to ewolucyjnie, a nie rewolucyjnie. Celem nie jest usunięcie folderów „z dnia na dzień”, tylko przeniesienie logiki porządkowania z drzewa katalogów do kolumn metadanych, widoków i filtrów. Użytkownik ma nadal szybko odnajdywać dokumenty, ale bez konieczności zapamiętywania, w którym folderze coś leży.
Najpierw trzeba ustalić, jakie informacje dziś są zakodowane w nazwach folderów. Zwykle są to: typ dokumentu, dział, klient, projekt, rok, status lub etap procesu. Te elementy należy zamienić na konkretne kolumny metadanych. Jeśli folder „sprzedaż/oferty/2024/klient X” opisuje dokument, to po migracji te same informacje powinny istnieć jako wartości pól, a nie jako ścieżka.
Żeby uniknąć oporu, nie należy zaczynać od pełnej przebudowy całego środowiska. Lepiej wybrać jeden obszar o przewidywalnej strukturze, przygotować bibliotekę z obowiązkowymi metadanymi i odtworzyć dawną logikę folderów w postaci widoków. Użytkownik powinien dostać gotowe widoki typu „Moje projekty”, „Dokumenty według klienta”, „W tym roku”, zamiast oczekiwania, że sam nauczy się filtrować dane od zera.
Kluczowe jest też zachowanie porządku podczas samej migracji. Dokumentów nie należy przenosić bez uzupełnienia pól, bo wtedy chaos z folderów zamieni się w chaos metadanych. Dobra praktyka to migracja partiami: najpierw mapowanie starych folderów na zestaw wartości, potem uzupełnienie metadanych, a dopiero na końcu ograniczenie tworzenia nowych folderów. Jeśli część dokumentów nie daje się jednoznacznie sklasyfikować, trzeba przewidzieć kontrolowaną kategorię przejściową, a nie zostawiać pustych pól.
- Przełóż strukturę folderów na kolumny – tylko te, które realnie służą do wyszukiwania i filtrowania.
- Odtwórz nawigację w widokach – użytkownik ma widzieć porządek, mimo że nie wynika już z drzewka folderów.
- Migruj etapami – od jednego procesu lub biblioteki, z jasnymi regułami uzupełniania metadanych.
- Ogranicz wyjątki – jeśli foldery pozostaną jako alternatywa, użytkownicy do nich wrócą.
Największy bunt pojawia się wtedy, gdy zmiana pogarsza codzienną pracę. Dlatego po migracji użytkownik musi móc wykonać te same zadania szybciej niż wcześniej: znaleźć dokument po kilku filtrach, zobaczyć komplet plików związanych z projektem i nie zastanawiać się, gdzie coś zapisać. Jeśli nowy model nie daje tej prostoty, problemem nie są metadane, tylko źle zaprojektowane reguły.
Porządek utrzymuje się nie dzięki samej migracji, ale dzięki wymuszeniu spójności: ograniczonym wartościom w polach, wymaganym kolumnom i czytelnym widokom. Wtedy użytkownik nie „tworzy własnego systemu”, tylko pracuje w jednym, przewidywalnym modelu klasyfikacji.
Najczęściej zadawane pytania i odpowiedzi odnośnie Metadane w SharePoint bez folderowego chaosu: jak wymusić spójność u użytkowników
Nie, foldery nie muszą zniknąć całkowicie, ale nie powinny być główną logiką organizacji dokumentów. W praktyce mogą pozostać w prostych scenariuszach, na przykład jako stały kontekst dla domyślnych wartości metadanych. Kluczowe jest jednak to, aby wyszukiwanie, filtrowanie, widoki i reguły governance opierały się na kolumnach metadanych, a nie na ścieżce folderu.
Najlepiej ustawić jako obowiązkowe te metadane, które realnie służą do klasyfikacji i odnajdywania dokumentów. Zwykle są to pola takie jak typ dokumentu, projekt, klient, dział, status lub właściciel. Nie warto robić obowiązkowymi wszystkich kolumn, bo użytkownicy zaczną traktować formularz jako przeszkodę, a nie narzędzie porządkujące informacje.
Nie, wymagane pole nie zawsze zatrzymuje samo techniczne przesłanie pliku do biblioteki. SharePoint może dopuścić chwilowe dodanie dokumentu bez pełnego opisu, szczególnie przy wielu plikach naraz lub synchronizacji. Dlatego obowiązkowe kolumny powinny działać razem z formularzem, widokiem i procesem pracy, który wymusza uzupełnienie braków przed dalszym użyciem dokumentu.
Content Types warto użyć wtedy, gdy różne rodzaje dokumentów mają różne zestawy metadanych. To dobre rozwiązanie, jeśli jedna biblioteka przechowuje na przykład umowy, procedury i notatki, a każdy z tych typów wymaga innego układu pól. Dzięki temu standard jest spójny, ale nadal dopasowany do klasy dokumentu.
- Różne obowiązkowe pola dla różnych dokumentów
- Powtarzalny model w wielu bibliotekach
- Lepsza kontrola nad klasyfikacją i formularzem
Najskuteczniej ogranicza się błędy przez zamknięte listy wartości, sensowne formularze i domyślne metadane. Pole tekstowe daje zbyt dużą swobodę i szybko prowadzi do niespójnych nazw tej samej kategorii. Lepszy efekt dają kolumny wyboru, zestawy terminów lub inne pola z kontrolowanym zakresem wartości, bo porządkują dane już na etapie zapisu.
Najłatwiej przekonać użytkowników wtedy, gdy nowe widoki są prostsze od dawnego drzewa folderów. Użytkownik nie powinien uczyć się abstrakcyjnego modelu metadanych, tylko dostać gotowe sposoby znajdowania dokumentów według codziennych potrzeb. Jeśli widoki odpowiadają na realne pytania, opór wobec odejścia od folderów wyraźnie maleje.
- Przygotuj widoki według projektu, typu i statusu
- Nazwij je językiem pracy użytkownika
- Pokaż kluczowe metadane bez otwierania pliku
Nie, Power Automate nie powinien zgadywać wszystkich metadanych, jeśli reguła nie jest jednoznaczna. Automatyzacja sprawdza się tam, gdzie wartość wynika jasno z nazwy pliku, lokalizacji, typu dokumentu lub innego źródła danych. Gdy potrzebna jest decyzja użytkownika, lepiej użyć przepływu do walidacji i zgłoszenia braków niż do wpisywania przypadkowych wartości.
Najlepiej zacząć od przełożenia informacji z nazw folderów na konkretne kolumny metadanych. Dopiero potem warto budować widoki i migrować dokumenty partiami. Taki porządek zmniejsza ryzyko, że stare drzewo folderów zostanie tylko przeniesione do nowego miejsca bez realnej poprawy klasyfikacji.
- Zidentyfikuj, co oznaczają obecne foldery
- Zamień te informacje na pola metadanych
- Przenieś dokumenty etapami, z uzupełnieniem wartości